Alan Sadlik

         Powołanie do szkolenia psów odkryłem w sobie w wieku 13 lat. Stało się to za sprawą przypadku: od kolegi dowiedziałem się, że właściciel pobliskiej szkoły dla psów szuka ludzi do rozwieszania ulotek. Od pierwszej rozmowy z moim przyszłym szefem wypytywałem go o szczegóły jego działalności. Właściciel, widząc moje zainteresowanie, zaprosił mnie na weekendowe zajęcia grupowe. Od tej pory wszystkie weekendy i wolne popołudnia spędzałem pracując z psami.

          Szkoła reklamowała się hasłem: „tresura typu wojskowego”. Właściciel, a zarazem główny instruktor, przedstawiał się jako major rezerw Wojsk Ochrony Pogranicza. Kursy prowadzone w zakresie posłuszeństwa i obrony odbywały się w trzech wariantach: grupowym, stacjonarnym (pies zostawał w ośrodku na czas szkolenia), oraz indywidualnym (treningi z dojazdem do właściciela). Metodykę pracy ze zwierzętami w tej szkole, na dzień dzisiejszy określiłbym, jako ubogą. Opierała się ona głównie na bodźcach negatywnych i wyrabianiu odruchów w sposób mechaniczny.

            Spędziłem w tej szkole 6 lat regularnie zdobywając doświadczenie w pracy z psami, oraz ludźmi. Samodzielnie szkoliłem od podstaw psy zostawiane na szkolenia stacjonarne, udzielałem lekcji indywidualnych i prowadziłem kursy grupowe. Widząc brak możliwości rozwoju w tym ośrodku, postanowiłem wstąpić do Związku Kynologicznego w Polsce i rozpocząć staż instruktorski w jednym z rekomendowanych przez niego ośrodków szkoleniowych. Wraz z pierwszą wizytą w oddziale Związku przydzielony zostałem do jednej z największych warszawskich szkół. Jej metodyka szkolenia, w porównaniu do mojego poprzedniego miejsca pracy, okazała się dla mnie zwrotem o 180 stopni. Szkolenie opierało się głównie na metodzie pozytywnego wzmocnienia, ważnym założeniem był zakaz przejawiania zachowań awersyjnych w stosunku do psów, narzędzia wpływu na psa ograniczały się tylko i wyłącznie do bodźców pozytywnych typu pochwały, smakołyki, zabawki. Po niespełna pół roku dostałem do poprowadzenia pierwszą samodzielną grupę posłuszeństwa i tym samym stałem się instruktorem w czasie, kiedy teoretycznie odbywałem staż.

          W międzyczasie zaangażowałem się we współpracę z przytuliskiem dla bezdomnych zwierząt, gdzie do moich głównych zadań należało przezwyciężanie psich lęków, oraz oswajanie czworonogów pod kątem współżycia z człowiekiem. Idealnie sprawdziły się tu metody pozytywne. Uczestniczyłem również w procedurze adopcji, dopasowując psy do ich potencjalnych właścicieli zarówno w schronisku, jak i prowadząc dom tymczasowy.

           Równocześnie z pracą na rzecz bezdomnych zwierząt, dalej rozwijałem swoją wiedzę i umiejętności prowadząc coraz bardziej złożone kursy posłuszeństwa. W tym okresie mocniej zaangażowałem się w psie sporty, moją ulubioną dyscypliną został obedience (posłuszeństwo sportowe). Czas spędzany na szkoleniach zaprocentował zaufaniem właściciela szkoły, co umożliwiło mi swobodniejsze korzystanie z metod szkoleniowych, modyfikowanie ich, oraz wprowadzanie nowych rozwiązań. U schyłku mojej współpracy z tym ośrodkiem szkolenia, pod względem profesjonalizmu prowadzonych zajęć doskwierała mi już tylko zbyt duża liczebność grup.

W związku z tym, mając w pamięci wszystkie defekty metod szkoleniowych i organizacyjnych firm, w których zdobywałem doświadczenie, postanowiłem utworzyć nowoczesny ośrodek szkolenia.                

 

                                                                                                                                                                                                                                                   

Marta Chodyna

        Zwierzęta w moim życiu były od zawsze. Brzmi banalnie, ale z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że między innymi dzięki temu psy stały się moją pasją.  Jako wolontariuszka przez wiele lat byłam związana z warszawskim stowarzyszeniem prozwierzęcym. Praca w warunkach schroniskowych pozwoliła mi poznać wachlarz psich zachowań. Nauczyła jak radzić sobie z trudnymi psami. Chcąc dalej pogłębić swoją wiedzę wstąpiłam do Związku Kynologicznego w Polsce. Jako stażystka poszerzyłam wiedzę praktyczną, prowadząc zajęcia grupowe w jednym z ośrodków zajmującym się szkoleniem psów. W tym samym czasie przygotowywałam psa do egzaminu IPO2, po drodze zaliczając kolejne stopnie kursów psa towarzyszącego. Sportowa obrona była dla mnie nie lada wyzwaniem. To bardzo trudne dla osoby początkującej, nauczyć psa stałej pracy w trzech odrębnych dyscyplinach: pracy na śladzie, obrony i posłuszeństwa. Wielokrotnie uczestniczyłam też przy organizowaniu: zawodów agility, IPO, testów psychicznych psów, egzaminów z zakresu posłuszeństwa i obrony ale też i wystaw.  Zwieńczeniem mojego stażu było uzyskanie uprawnień instruktora szkolenia psów ZKwP w zakresie psów użytkowych. Dzisiaj nadal szkole i nadal zgłębiam tajniki pracy z psami – to jest po prostu fascynujące ☺